Siedziałam tak ostatnio w niedzielę wieczorem na kanapie łapiąc się na tym, że wpatruję się w plecy Oskara, który jak zwykle stoi “w lodówce” 😉 drzwi otwarte na oścież a on zagląda i jak zawsze mówi : “mama zjadłbym coś dobrego” 🙂 I tak sobie na niego patrzę i myślę, że jestem mamą nastolatka!!!

Kiedy to się stało? 😉 Wyższy ode mnie, wielka stopa 😉 wiecznie głodny, wiecznie w biegu między szkołą, zajęciami, treningami i kolegami oczywiście. Patrzę i myślę, że bycie mamą to cholernie trudne zadanie 🙂

Przypominam sobie teraz czasami moich rodziców, którzy szukali mnie jak nie wróciłam na czas 😉 Wtedy myślałam sobie, że to strasznie niesprawiedliwe bo przecież wszystko mi wolno, jestem prawie dorosła 😉 a teraz patrząc na tego mojego dorastającego chłopaka, sama zamknęłabym go w domu, tak dla bezpieczeństwa 😉

Oczywiście nie robię tego i staram się jak mogę być zarówno dobrym przyjacielem jak i rodzicem, który wyznacza granice i zasady. Dogadać się z nastolatkiem, być na czasie jak mówi do mnie: ” Mamo udostępnij mi swojego hotspota” 😉 Nic nie dzieje się samo i na relacje trzeba sobie porządnie zapracować, na to poczucie że dziecko właśnie Tobie ufa i przyjdzie z problemem w odpowiednim momencie.

Jestem też mamą dorastającej dziewczyny 😉 Oj!!!! To jest dopiero trudny orzech do zgryzienia 😉 zawsze wydawało mi się, że jestem mamą chłopaków, że lepiej mi to wychodzi a tu rośnie mała wielka dziewczynka, uparta i z taką dozą spokoju w sobie, że nic nie jest w stanie wyprowadzić jej z równowagi w przeciwieństwie do mnie 😉

Bardzo bym chciała ją nauczyć aby w życiu była zawsze “jakaś” a nie tylko ładna. Żeby miała swoje plany, pasje i zainteresowania. Żeby przyjaciele mogli liczyć na nią a ona na swoich przyjaciół. Żeby umawiała się tylko z fajnymi chłopakami i żeby wyciągała wnioski z błędów.

No i na deser bąbelek mój malutki 😉 Uśmiechnięty, pozytywny, wiecznie gadający maluch. Nie wiem jak można dziennie wypowiedzieć tyle słów 😉 Pozytywna iskierka, która nigdy nie zapomina powiedzieć w szkolnych drzwiach: “Mamo kocham Cię bardziej” 🙂

Trójka dzieci, trzy diametralnie różne charaktery i ja w centrum dowodzenia, z komórką w ręce i wiecznie odbijającym się zdaniem w głowie : “Mamo czy wiesz gdzie jest Twoje dziecko?” 😉 poczuciem, że muszę być dla nich jak plecy, dawać tyle wolności aby mogli poznawać świat na własną rękę i kontrolować na tyle żeby byli bezpieczni…

Uwierzcie mi 🙂 Można się w tej układance zgubić 😉

Czasem marzy mi się cisza 😉 ale życie bez nich nie miałoby najmniejszego sensu 🙂

Na szczęście czy to nastolatek, dorastająca młoda kobietka czy gaduła, każdy ma czasem potrzebę przytulić się do mamy!!!