Myślisz, że na wiele rzeczy jest już za późno? Że już nie ułożysz sobie życia od nowa? Że ciężko jest to zrobić z dziećmi? Myślisz, że się Tobie nie uda?

To przeczytaj…

Miałam niecałe dwadzieścia lat, młoda, ładna dziewczyna 🙂 Czego ja się wtedy czepiałam? Pewnie wielu rzeczy jak to w tym okresie bywa…że udo za grube, włosy proste zamiast kręconych. Ach!!! Te nastoletnie kompleksy 😉 Patrzę teraz na swoje zdjęcia z tamtego czasu i stwierdzam, że głupia byłam, ze zdjęć bije młodość i świeżość, uśmiechniętej dziewczyny.

Zaraz potem 😉 Byłam już zaangażowaną żoną i mamą z jednym dzieckiem na ręce a drugim w brzuchu, a trzecim w planach. Nauczyłam się układać puzzle o 5 rano 😉 celebrowałam, każdy moment ciszy w domu, zapomniałam co to znaczy zwyczajnie się wyspać i poczułam co to odpowiedzialność. Miałam 25 lat, prawdziwy rozgardiasz żony i matki, kwiatki na balkonie, dziecięcy harmider…

Ocknęłam się w wieku 30 lat, z przekonaniem, ze jestem nigdzie…

Źle się czułam w roli żony, zrozumiałam że “wychowałam” sobie “maharadżę” i że to mój błąd bo przecież lubimy mieć wygodnie, szczególnie jak mamy w sobie nutkę egoizmu. Zrozumiałam, że to ja nie dawałam mu pomóc, bo sama zrobię to przecież lepiej. I tak jest niestety, ze jeśli za dużo dajesz to zagłaskujesz i przyzwyczajasz do dobrego.

i nagle myśl: “To nie moje miejsce, nie moje życie, nie mój mężczyzna”

Teraz mam 35 lat 🙂

Patrzę w lustro i widzę szczęśliwą kobietę, która udźwignęła zdziwienie otoczenia, niedowierzanie i krytykę, zdecydowała się zakończyć małżeństwo, choć pewnie mogła ciągnąć to dalej tylko bez patrzenia w lustro…

Widzę kobietę, która zasypia i budzi się z przekonaniem, że nie musi już sobie nic udowadniać, która może dobrze żyć i cieszyć się dojrzałą miłością!!!

Kiedy przychodzi ta dojrzała miłość?

Jak zawsze w najmniej oczekiwanym momencie, w momencie w którym już byłam pogodzona ze świadomością, że będę sama. To taki stan kiedy wiesz, że możesz z nim być ale nie dusisz się bez niego. To taki stan, kiedy spotykasz na swojej drodze kogoś i on Ci tak normalnie pasuje. Nie starasz się go zmieniać, bo już wiesz, że to bez sensu. Dojrzała miłość jest bardziej tolerancyjna, wesoła i wspierająca. Dojrzałość daje nam pewność, że nie ma ludzi idealnych i że sami tacy nie jesteśmy. Życiowe doświadczenia sprawiają, że mamy inne priorytety i zwracamy uwagę na rzeczy ważne tak aby nie marnować czasu na “pierdoły”.

Moje zdanie w temacie miłości?

Jak dla mnie to trzeba się przede wszystkim bardzo lubić 🙂

Pamiętaj!!! Nie ma limitu nowych początków!!!

Udanego weekendu!!!