Zanim się obejrzysz…

A ten mały potworek, który do tej pory plątał się pod nogami będzie patrzył na Ciebie z góry…nic takiego 😉 jest już większy od Ciebie przynajmniej o pół głowy!!!

No i staje teraz taki przede mną wygadany, zdolny, dobry chłopak. Wielka stopa, głos jakiś inny, czytać i liczyć potrafi 😉 Niby mój a już coraz bardziej swój. Niby krew z krwi a coraz bardziej żyjący po swojemu. Znasz a jednocześnie wiesz, że zaczyna uczyć się latać po swojemu. Że musisz rozwijać niewidoczny parasol ochronny i trzymać rękę na pulsie a jednocześnie pozwolić mu lecieć.

I tak czasem trochę tęsknię za tym całym matczynym utytłaniem 😉 za pieluchami, nieprzespanymi nocami, za tym całym bałaganem młodej mamy. Za takim poczuciem, że jest mój i nikomu nie muszę go oddawać, nie muszę wypuszczać z gniazda.

Dlatego nie marnujmy czasu, przytulajmy, słuchajmy co mają do powiedzenia, spędzajmy razem i piękne chwile i te trochę cięższe też. To rozciąga pomiędzy nami swojego rodzaju linę, nierozerwalne połączenie i bliską relację. Zawsze warto, żeby potem patrzeć z dumą na odzwierciedlenie naszych wysiłków 🙂

Przytulania i rozmów nigdy za wiele, mimo że z nastolatkiem hmmm…w pewnym momencie okazuje się bowiem, że ilość słów przysługująca Tobie w rozmowie drastycznie się kurczy 😉 To może ten nastolatek nie taki straszny jak go malują a burza nawet ta hormonalna zawsze przechodzi 🙂

P.S. Oczy, uszy i umysł przy nastolatku zawsze otwarte 🙂 Nawet jeśli setny raz na zadane pytanie jedyną odpowiedzią jest “ok” 🙂